Wczoraj wieczorem wielkie pakowanie. Plecaki dość ciężkie, ale mamy dużo żywności, ciepłe ubrania, oby pogoda dopisała.
Od rana zrobiłem 70minutowy trening yogi z Garmina, dość bezsensowny, ale i tak uspokoił ból lewego kolana. Wieczorem spróbuję pobiec krótki bieg powtórzeń sprintów.
Komentarze (1):
Mam nadzieję, że wyprawa była niezwykle udana. Niesamowite jest to gdzie poniosły cię nogi. Masz ogromną chęć i determinację. Czekam na kolejne wpisy. Pozdrawiam serdecznie. Mam nadzieję, że kojarzysz nick :)
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna